Miniony rok
2014 był dla mnie bardzo trudny. Wiele się wydarzyło w moim życiu osobistym i
zawodowym. PO długiej i ciężkiej chorobie zmarła mama. Przez ostatni rok
wymagała całodobowej opieki w związku z czym zrezygnowałam z pracy. Z początkiem
tego roku musiałam zacząć poszukiwania pracy. Zdawałam sobie sprawę z tego, że
nie będzie to takie łatwe. Chciałam wrócić do wkonywania mojego zawodu a jestem
z wykształcenia chemikiem i pracowałam w laboratorium dużego zakładu
produkującego chemie gospodarczą. Na wszystkie CV złożone do kilku firm nie
otrzymywałam odpowiedzi. Zaczęłam się niepokoić. Pewnego dnia otrzymałam
telefon z zaproszeniem na rozmowę o pracę ale nie z firmy, do której składałam
aplikacje ale z firmy outsourcingowej. Pierwsze spotkanie miało się odbyć 17
lutego w Warszawie. Z dużą dozą niepewności udałam się na to spotkane. Pierwsze
wrażenie jest bardzo ważne więc opanowałam emocje i rozmowa przebiegła w moim
odczuciu bardzo dobrze. Sprawdzono moje kwalifikacje, referencje z poprzedniego
miejsca pracy ale nie dostałam jeszcze informacji do której firmy poszukiwany
jest pracownik. Po dwóch tygodniach otrzymałam kolejny telefon na kolejne
spotkanie. Pomyślałam wówczas, że jest szansa na zatrudnienie. Znalazłam w
internecie informacje o firmie przeprowadzającej Recruitment Process Outsourcing.
Chcąc się jak najlepiej przygotować przeanalizowałam metodę rekrutacji Direct Search,
bo to jest jedna z najskuteczniejszych metod poszukiwania kandydatów. W
wyznaczonym dniu i godzinie wstawiłam się punktualnie na spotkanie, które miało
być decydujące o poleceniu mnie potencjalnemu pracodawcy, który nadal był mi
nieznany. Po przeprowadzonych testach psychologicznych i kompetencyjnych
ponownie poproszono mnie o cierpliwość i oczekiwanie na ostateczne decyzje. Upłynęły
kolejne dwa tygodnie i nadeszła pozytywna wiadomość: Direct Search okazało się metodą prowadzącą do pracodawcy w celu końcowych negocjacji.
Okazała się być to firma kosmetyczna. Jak ogromne było zaskoczenie dla mnie i
szefowej firmy nie jestem w stanie opisać. Okazało się bowiem, że trafiłam do
zakładu mojej koleżanki z lat szkoły średniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz