poniedziałek, 8 czerwca 2015

Spotkanie po latach.



Miniony rok 2014 był dla mnie bardzo trudny. Wiele się wydarzyło w moim życiu osobistym i zawodowym. PO długiej i ciężkiej chorobie zmarła mama. Przez ostatni rok wymagała całodobowej opieki w związku z czym zrezygnowałam z pracy. Z początkiem tego roku musiałam zacząć poszukiwania pracy. Zdawałam sobie sprawę z tego, że nie będzie to takie łatwe. Chciałam wrócić do wkonywania mojego zawodu a jestem z wykształcenia chemikiem i pracowałam w laboratorium dużego zakładu produkującego chemie gospodarczą. Na wszystkie CV złożone do kilku firm nie otrzymywałam odpowiedzi. Zaczęłam się niepokoić. Pewnego dnia otrzymałam telefon z zaproszeniem na rozmowę o pracę ale nie z firmy, do której składałam aplikacje ale z firmy outsourcingowej. Pierwsze spotkanie miało się odbyć 17 lutego w Warszawie. Z dużą dozą niepewności udałam się na to spotkane. Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne więc opanowałam emocje i rozmowa przebiegła w moim odczuciu bardzo dobrze. Sprawdzono moje kwalifikacje, referencje z poprzedniego miejsca pracy ale nie dostałam jeszcze informacji do której firmy poszukiwany jest pracownik. Po dwóch tygodniach otrzymałam kolejny telefon na kolejne spotkanie. Pomyślałam wówczas, że jest szansa na zatrudnienie. Znalazłam w internecie informacje o firmie przeprowadzającej Recruitment Process Outsourcing. Chcąc się jak najlepiej przygotować przeanalizowałam metodę rekrutacji Direct Search, bo to jest jedna z najskuteczniejszych metod poszukiwania kandydatów. W wyznaczonym dniu i godzinie wstawiłam się punktualnie na spotkanie, które miało być decydujące o poleceniu mnie potencjalnemu pracodawcy, który nadal był mi nieznany. Po przeprowadzonych testach psychologicznych i kompetencyjnych ponownie poproszono mnie o cierpliwość i oczekiwanie na ostateczne decyzje. Upłynęły kolejne dwa tygodnie i nadeszła pozytywna wiadomość: Direct Search okazało się metodą prowadzącą  do pracodawcy w celu końcowych negocjacji. Okazała się być to firma kosmetyczna. Jak ogromne było zaskoczenie dla mnie i szefowej firmy nie jestem w stanie opisać. Okazało się bowiem, że trafiłam do zakładu mojej koleżanki z lat szkoły średniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz