piątek, 14 sierpnia 2015

Sukcesja w firmie rodzinnej to trudna decyzja



Witam wszystkich odwiedzających bloga Outsourcing. Rozważania o pracy, rozwoju firmy, rekrutacji nowych pracowników  wydają się być już poza mną. Jestem po transformacji w moim życiu i mojej firmie. Nadszedł czas podjęcia trudnej decyzji przeprowadzenia sukcesji. Prowadziliśmy z mężem przez 40 lat cukiernię. Posiadaliśmy swoją piekarnię i cztery sklepy w województwie. Kilka lat temu mąż zmarł a syn miał zupełnie inne zamiłowanie i umysł naukowca i temu poświęcił swoje życie.  Obok formalno-prawnego aspektu sukcesji znacznie trudniejszy od niego okazał się być  aspekt emocjonalny. Trudniejszy, bo firma rodzinna to nie tylko wartość rynkowa, ale też nośnik rodzinnych tradycji, ambicji i nadziei na przyszłość. To miejsce, w którym pokolenie odchodzące spędziło kilkadziesiąt najowocniejszych lat swojego życia. Rozstanie się tego pokolenia z firmą jest więc decyzją bardzo trudną, trudną co do przygotowania, podjęcia i przeprowadzenia. Wiedziała, że chcę przenieść własność na syna ale zarządzanie powierzyć dobremu menadżerowi by firma trwała i przynosiła zyski rodzinie a w przyszłości zabezpieczenie i możliwość kontynuacji rodzinnej tradycji dla wnuków. Zleciłam przeprowadzenie sukcesji firmie HRC, która posługuje się innowacyjną metodą e- Simulator. Zapewniono mnie, że metoda e-Simulator jest niezbędna do planowania sukcesji w firmie, przeglądu i sprawdzenia umiejętności menadżerskich a także przeprowadzenia zmian organizacyjnych. Wiele uwagi konsultanci poświęcili pracownikom przygotowując ich na zmiany ale też członkom rodziny nie zatrudnionym w firmie ustalając ich przyszłe zobowiązania. Bardzo wnikliwie zajęto się też przygotowaniem mnie do przekazania firmy. Został mi przedstawiony kandydat na menadżera wyłowiony metodą e-Simulator spośród dotychczasowych pracowników. Rozpoczął się etap stopniowego przekazywania obowiązków. Dobrym posunięciem z mojej strony okazało się wcześniejsze angażowanie dyrektora a obecnego menadżera we wszystkie ważne przedsięwzięcia. Okazało się, że sukcesja zaplanowana, przemyślana i potraktowana jako proces długofalowy nie była rewolucją a naturalnym procesem rozwoju. Teraz ze spokojem spoglądam na naszą cukiernię, która choć zarządzana przez obcą osobę, to jednak nadal kontynuuje tradycje firmy rodzinnej.                

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz