wtorek, 28 lipca 2015

Wedding planner - zawód z pasją



O byciu profesjonalną konsultantką ślubną zamarzyłam po zorganizowaniu swojego ślubu. Cała uroczystość świetnie się udała a mnie się tak spodobało, że  zorganizowałam ślub  najlepszej przyjaciółki i kogoś z rodziny. Kiedy raz zobaczyłam, jak to jest zorganizować najważniejszy dzień w życiu, zapragnęłam robić to dalej.  Zanim zaczęłam zawodowo organizować śluby i wesela, musiałam poznać branżę i okolicznych podwykonawców. Skorzystałam z oferty szkoleniowej Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych. Aby zacząć pracować chciałam jak najszybciej zatrudnić się w dobrej, prestiżowej agencji ślubnej. Wkrótce znalazłam odpowiednie ogłoszenie o rekrutacji wedding plannera. Wysłałam CV i list motywacyjny po czym otrzymałam zaproszenie na rozmowę wstępną do znanej w Warszawie firmy outsourcingowej HRC. Po krótkiej rozmowie wyraziłam zgodę na przystąpienie do procesu rekrutacji, który będzie się składał z Consulting AC/DC. Dobry organizator ślubów powinien bowiem posiadać określone cechy charakteru: umiejętności negocjacyjne i komunikacyjne, otwartość na ludzi, przebojowość i dyscyplina, zorganizowanie, wszechstronność, kreatywność oraz asertywność, odporność na stres i presję czasu, empatia i zmysł artystyczny. Część tych kompetencji w procesie AC/DC zostały sprawdzone poprzez testy a część poprzez scenki sytuacyjne. Testy miały pokazać umiejętność wypełnienia ankiety, stworzenia kosztorysu szacunkowego i harmonogramu działań. Ćwiczenia praktyczne to była analiza konkretnego zlecenia i symulacja rozmowy z Młodą Parą i podwykonawcami.
Każde zlecenie jest inne i każda para ma inne wyobrażenia i oczekiwania, dlatego planowanie ślubu to nieustanny rozwój i próba sprostania wymaganiom Młodej Pary. Ślub i wesele to finał kilku miesięcy planowania i negocjacji. Każde wesele to okazja do poszerzenia wiedzy na temat organizacji wydarzenia, zdobywanie kontaktów i doświadczenia. W końcowym etapie rekrutacji przeszłam przez e-Simulator gdzie szefem była Młoda Para, która określa oczekiwania i czeka na efekt końcowy. Po kilku tygodniach trudnej walki o pracę w prestiżowej agencji ślubnej AC/DC , Testy i e-Simulator pozwoliły mi spełniać marzenia o bajkowym ślubie i uczestniczyć w najpiękniejszym dniu w życiu dwojga ludzi.   

poniedziałek, 27 lipca 2015

Jak zostałam dekoratorką wnętrz



Mam 35 lat i robię w życiu to co najbardziej kocham – aranżuję, dekoruję wnętrza mieszkalne. Opowiem, jak do tego doszłam. Od dzieciństwa lubiłam dużo rysować, malować, bawić się barwami. Kończąc szkołę podstawową  rodzice skutecznie utwierdzili mnie w przekonaniu, że liceum plastyczne da mi możliwości rozwinięcia talentu artystycznego. Podążając  konsekwentnie w kierunku malarstwa, po liceum starałam się dostać na Akademię Sztuk Pięknych. Niestety zabrakło kilku punktów i nie znalazłam się na liście szczęśliwych studentów. Znalazłam natomiast ciekawe ogłoszenie o rekrutacji do dwuletniego studium dekoratora wnętrz. Po rozpoczęciu roku okazało się, że w programie nauczania znalazły się między innymi takie przedmioty jak: podstawy psychologii, socjologii i organizacji pracy, materiałoznawstwo, elementy budownictwa i instalacji. Zastanawiałam się do czego posłuży mi ta wiedza chcąc nadal zajmować się malarstwem. Jednak po ukończeniu studium miałam powoli sprecyzowany pomysł na życie. Podobała mi się praca z Ludźmi i dla ludzi. Bardzo intensywnie poszukiwałam pracowni projektowej, która by mnie zatrudniła. Za pośrednictwem firmy HRC przystąpiłam do procesu rekrutacji. Pierwsza rozmowa kwalifikacyjna z konsultantem przebiegła w bardzo miej atmosferze i po kilku wstępnych pytaniach rozpoczęłam uczestniczenie w procesie Assesment Center/Development Center. Przygotowane ćwiczenia miały wykazać moje umiejętności np. jak za pomocą prostych środków zmienić styl pomieszczenia i uzyskać pożądany efekt?. Co zrobić, aby dane pomieszczenie nabrało charakteru i wyrazistości?. Następny etap AC/DC przewidziany za kilka dni zawierał ćwiczenia i rozmowy indywidualne mające wskazać kompetencje miękkie konieczne do wykonywania zawodu dekoratora wnętrz. Między innymi testy psychologiczne bo dekorator wnętrz skupia się na potrzebach i oczekiwaniach klienta dopasowując wnętrze i jego aranżację do określonej funkcji i jednocześnie ma sprawić aby pomieszczenie było wygodne i przytulne. W ostatnim etapie rekrutacji spotkałam się z projektem e-Simulator. Polegało to na pracy z programem symulującym stworzenie wizualizacji mieszkania zgodnie z oczekiwaniami klienta. Obecnie pracuję w dużej agencji projektowej i nie wyobrażam sobie bym mogła zajmować się wyłącznie malarstwem.

czwartek, 23 lipca 2015

Dawniej zaopatrzeniowiec - dzisiaj logistyk



Jeszcze kilkanaście lat temu mało kto słyszał o profesji logistyka. Ukończyłam z powodzeniem liceum ekonomiczne i dwuletnie studia licencjackie marketing i zarządzanie. Zaraz po obronie licencjata w 1997 roku podjęłam pracę w firmie produkującej ciasteczka  w dziale zaopatrzenia. Do moich obowiązków należało zamawianie półproduktów i komponentów do bieżącej produkcji i zapewnienie płynności dostaw tak aby zapewnić prawidłową i ciągłą produkcję. Na początku było mi bardzo trudno zsynchronizować działania linii produkcyjnej z zapewnieniem odpowiedniej jakości i ilości komponentów. Jednak z biegiem czasu poznałam profil firmy i praca ta stała się nawet pasjonująca. Po dwóch latach zwiększono mój zakres obowiązków o zamówienia opakowań i etykiet. Zaczęto coraz częściej mówić na rynku pracy o profesji logistyka. Postanowiłam  uzupełnić wykształcenie w tym kierunku. W ciągu następnych dwóch lat szukałam nowych wyzwań. Przystąpiłam do procesu rekrutacyjnego z wykorzystaniem metody AssesmentCenter/Development Center. Po rozmowie kwalifikacyjnej przyszedł czas na badanie kompetencji. Sesja Assesment Center/Developmen Center składała się z ćwiczeń indywidualnych i grupowych obserwowanych przez asesorów jak również zawierała testy psychometryczne. No i udało się, otrzymałam propozycję pracy w dużej firmie spożywczej na stanowisku logistyk ds. bieżących. W zakresie moich obowiązków znalazły się: zarządzanie, planowanie i przepływ surowców, półsurowców i produktów. Nowa firma, nowe obowiązki i nowe doświadczenie wpływały bardzo pozytywnie na mój rozwój zawodowy. Dwa lata temu odebrałam telefon z propozycją wzięcia udziału w rekrutacji na stanowisko logistyk projektant. Zapewniając mnie o pełnej dyskrecji zaproponowano mi termin spotkania. Konsultantka zachęcała mnie do rozważenia propozycji nowego pracodawcy i namawiała do przystąpienia do procesu selekcji Direct Search. Wyjaśniła mi też, że metoda Direct Search pozwala na dotarcie do interesujących kandydatów, posiadających na swoim koncie szereg sukcesów zawodowych, którzy aktualnie pracują i nie planują zmiany pracodawcy. Przystąpiłam do procesu rekrutacji a więc profesjonalna rozmowa kwalifikacyjna, testy kompetencyjne i pozytywne zakończenie Direct Search.        

poniedziałek, 20 lipca 2015

Polska pielęgniarka w Wielkiej Brytanii



Od kiedy pamiętam chciałam być pielęgniarką. Moje dziecięce zabawki: lalki i misie miały na rączkach i nóżkach bandaże i choć nie dokładnie wiedziałam kim jest pielęgniarka przejawiałam coraz większe zainteresowanie sprawowaniem opieki nad ludźmi. Po skończonych wyższych studiach pielęgniarskich byłam młoda, harda,ambitna i napakowana wiedzą. Trafiłam na oddział intensywnej opieki medycznej w szpitalu pediatrycznym. To był mój żywioł i konieczne odbycie stażu by nabyć prawo do wykonywania zawodu. Czytałam zagraniczne publikacje, miałam własne przemyślenia na temat malutkich pacjentów i nieraz chciałam się nimi podzielić z lekarzami. Natrafiałam na mur. - To były dwa światy. Świat lekarzy i świat pielęgniarek. Zapytałam swoją oddziałową o szkolenia. Dowiedziałam się, że żadne mi nie przysługują - muszę mieć trzyletni staż. Żałuję, że nikt w szkole mi nie powiedział, że nie ma czegoś takiego jak kariera pielęgniarska. Wiedziałam, że w takich krajach jak Anglia czy Szwecja pielęgniarka nie jest tylko pomocą pana doktora, ale uczestniczy w procesie diagnostycznym pacjenta; ma prawo do samodzielnego myślenia, bo to ona obserwuje go przez kilka godzin dziennie, a nie lekarz. Znalazłam więc świetną międzynarodową firmę prowadzącą consulting w procesie rekrutacji: Assesment Center/Development Center i złożyłam swoje CV i list motywacyjny, w którym mocno uzasadniłam swoją chęć pracy za granicą. Miałam świadomość, że nie posiadam zbyt długiego stażu pracy ale pokładałam wielkie nadzieje w procesie rekrutacyjnym AssesmentCenter/Developmen Center. Podczas sesji Assessment Center / Development Center ocenie poddane zostały moje kompetencje, czyli wiedza, umiejętności oraz postawy, niezbędne do efektywnego pełnienia roli samodzielnej pielęgniarki. Odbyłam też ćwiczenia indywidualne symulujące trudne sytuacje związane z zawodem tzw. case study. Jeszcze testy psychometryczne przeprowadzone przez wykwalifikowanych psychologów i nastąpiło zakończenie procesu rekrutacyjnego. Otrzymałam bezpośredni kontakt ze szpitalem w Wielkiej Brytanii i od 2010 roku z wielką radością pracuję na oddziale pediatrycznym.

piątek, 17 lipca 2015

Second Opinion - Druga Opinia



Witam wszystkich na blogu Outsourcing. Dzisiaj chcę powiedzieć wam co dla mnie znaczyła druga opinia – second opinion. Mając 17 lat zaczęły się moje problemy ze wzrokiem. Niebawem okazało się, że mam niebezpieczną chorobę zwyrodnieniową siatkówki oczu spowodowaną wysoką krótkowzrocznością. Zostałam skierowana do szpitala wojewódzkiego w Płocku na badania. W tym czasie prawie nie widziałam , nie czytałam czarnego druku, nie odróżniałam kolorów i nie miałam ostrości wzroku. Długo trwały badania, konsultacje aż wreszcie po trzech tygodniach pani ordynator oddziału okulistycznego poinformowała mnie i moich rodziców, że następuje odklejanie się siatkówki w obu oczach. Miało to miejsce w roku 1976 a więc chirurgia okulistyczna nie w każdym szpitalu mogła być przeprowadzana. Zostałam poinformowana, że pani ordynator zwróciła się o drugą opinię – second opinion do szpitala klinicznego Akademii Medycznej w Warszawie. Po tygodniu zostałam przewieziona do tego szpitala na kolejne badania. Odbyły się jeszcze dwie wizyty w klinice i otrzymałam opinię lekarza okulisty o możliwości operacji, która poprawi stan mojej siatkówki a również zabezpieczy ją przed odklejaniem się od dna oka. Poddałam się zabiegom proponowanym przez profesora i dzięki temu jestem w stanie w tej chwili funkcjonować a nawet podjęłam pracę. Znalazłam w internecie ciekawe ogłoszenie wśród ofert praca dla niepełnosprawnych – firma poszukiwała pracowników w formie telepraca do pozycjonowania stron. Złożyłam więc wymagane dokumenty aplikacyjne i zaświadczenie potwierdzające moje kwalifikacje. W niedługim czasie drogą elektroniczną otrzymałam testy do wypełnienia. Dawały one możliwość sprawdzenia moich kompetencji. Podczas procesu rekrutacji spotkałam się po raz drugi w moim życiu z wyrażeniem second opinion. Tym razem zasięgnięcie drugiej opinii –second opinion dotyczyło mojego zatrudnienia a nie jak to miało miejsce w przeszłości mojego stanu zdrowia. Potencjalny pracodawca zwrócił się do 
firmy outsourcingowej na końcowym etapie rekrutacji o wyłonienie najlepszych  kandydatów do wypełnienia postawionych przed nami zadań.