Witam
wszystkich odwiedzających bloga Outsourcing. Zacznę od tego, że dawno temu tak
mi się przynajmniej wydaje, że to było dawno, ukończyłem studia wyższe o
kierunku ekonomicznym. Szybko jednak przekonałem się, że siedzenie za typowy
biurkiem w typowym biurze nie spełnia moich oczekiwań. Odpowiedziałem na
nietypową ofertę pracy, ciekawie i trochę tajemniczo zredagowaną. Wkrótce
otrzymałem zaproszenie do wzięcia udziału w rekrutacji. Rekrutacja
jak to rekrutacja, odbywała się w
siedzibie agencji doradztwa personalnego w Warszawie. Pierwsza rozmowa
kwalifikacyjna, następnie sesja assessment center, oczekiwanie na wyniki rekrutacjii zaskoczenie. Dostałem pracę w dużej hurtowni alkoholi zajmującej się importem
i dystrybucją win. Asystent specjalisty
d.s. importu – tak brzmiała nazwa mojego nowego stanowiska. Alkohol to w Polsce
towar "pod specjalnym nadzorem", a obrót nim jest obwarowany wieloma
przepisami. Branża nie jest łatwa także ze względu na ogromną konkurencję. Po
kilku miesiącach stwierdziłem, że lubię tę pracę. Wiele się musiałem nauczyć
ale perspektywa możliwej ścieżki rozwoju zawodowego była imponująca: Import/Export Manager - kierownik do
spraw importu i eksportu a może w przyszłości dyrektor działu ds.
importu/eksportu. Do kolejnej rekrutacji przystąpiłem kiedy
ukończyłem podyplomowe kierunkowe studia
związane z handlem zagranicznym. Do mojego CV mogłem wpisać kilka lat
doświadczenia w branży. Tym razem to head hunter zwrócił uwagę na moją
kandydaturę. Head hunting sprawdza się w poszukiwaniach personelu na
stanowiska najwyższego szczebla. Byłem pełen nadziei, że kolejna rekrutacja
to kolejny awans zawodowy. Zespół doświadczonych specjalistów podczas sesji assessment center na podstawie testów i profesjonalnych narzędzi dokonał oceny
kwalifikacji i weryfikacji zawodowej. Nowa rekrutacja i nowe stanowisko – dyrektor działu do spraw importu/eksportu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz