Witam
wszystkich odwiedzających bloga Outsourcing.
Jestem inżynierem technologiem żywności i żywienia – kobietą bo z nazwy zawodu
to nie wynika. Miejscem pracy
technologa żywności może być zarówno klimatyzowane biuro i wygodny fotel, jak i
sterylne laboratorium czy hala produkcyjna zarówno w mniejszych zakładach, jak
i wielkich wytwórniach. Żaden zakład produkcji żywności nie może
funkcjonować bez głównego technologa. Pierwsza rekrutacja do pierwszej pracy po studiach przebiegła bardzo
szybko i prosto. W dziale HR zakładu
piekarniczo-cukierniczego złożyłam ofertę odbycia stażu. Pracownik HR po przedłożeniu dyplomu
przeprowadził ze mną krótką rozmowę badając moje kompetencje. Już wtedy wiedziałam, że będę szukać czegoś więcej – fabryka czekolady to było moje marzenie. Kilka razy składałam
CV wyczekując na zaproszenie do rekrutacji.
Za którymś razem uzyskałam informacje, że fabryka zleciła rekrutację na stanowisko technologa firmie outsourcingowej. Przystąpiłam do profesjonalnego procesu rekrutacyjnego. Pierwsza rozmowa
kwalifikacyjna dotyczyła moich kwalifikacji i rozległej informacji dotyczącej
oczekiwań pracodawcy. Miała bym być odpowiedzialna za przygotowanie receptur, wszelkiego rodzaju norm jakości oraz instrukcji
produkcyjnych dla określonego produktu. Ale na tym nie koniec.
Opracowane normy i procedury wprowadzać w życie, a następnie nadzorować ich
zastosowanie. Była bym odpowiedzialna za jakość surowców i produktów
na każdym etapie. Praca technologa żywności jest zatem bardzo odpowiedzialna.
Jego błąd lub niedopatrzenie na którymś etapie produkcji może spowodować
poważne konsekwencje, mogące mieć wpływ na zdrowie konsumentów, nie wspominając
o stratach finansowych producenta. Rozległa wiedza i kompetencje zostały ocenione podczas sesji assessment center uzupełnionej o testy psychometryczne. To była bardzo emocjonująca rekrutacja bo ćwiczenia assessment center wymagały szybkich
reakcji i trafnych decyzji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz