wtorek, 22 listopada 2016

Słodki inżyniewr.



Witam wszystkich odwiedzających bloga Outsourcing. Jestem inżynierem technologiem żywności i żywienia – kobietą bo z nazwy zawodu to nie wynika. Miejscem pracy technologa żywności może być zarówno klimatyzowane biuro i wygodny fotel, jak i sterylne laboratorium czy hala produkcyjna zarówno w mniejszych zakładach, jak i wielkich wytwórniach.  Żaden zakład produkcji żywności nie może funkcjonować bez głównego technologa. Pierwsza rekrutacja do pierwszej pracy po studiach przebiegła bardzo szybko i prosto. W dziale HR zakładu piekarniczo-cukierniczego złożyłam ofertę odbycia stażu. Pracownik HR po przedłożeniu dyplomu przeprowadził ze mną krótką rozmowę badając moje kompetencje. Już wtedy wiedziałam, że będę szukać czegoś więcej – fabryka czekolady to było moje marzenie. Kilka razy składałam CV wyczekując na zaproszenie do rekrutacji. Za którymś razem uzyskałam informacje, że fabryka zleciła rekrutację na stanowisko technologa firmie outsourcingowej. Przystąpiłam do profesjonalnego procesu rekrutacyjnego. Pierwsza rozmowa kwalifikacyjna dotyczyła moich kwalifikacji i rozległej informacji dotyczącej oczekiwań pracodawcy. Miała bym być odpowiedzialna za przygotowanie receptur, wszelkiego rodzaju norm jakości oraz instrukcji produkcyjnych dla określonego produktu. Ale na tym nie koniec. Opracowane normy i procedury wprowadzać w życie, a następnie nadzorować ich zastosowanie. Była bym  odpowiedzialna za jakość surowców i produktów na każdym etapie. Praca technologa żywności jest zatem bardzo odpowiedzialna. Jego błąd lub niedopatrzenie na którymś etapie produkcji może spowodować poważne konsekwencje, mogące mieć wpływ na zdrowie konsumentów, nie wspominając o stratach finansowych producenta. Rozległa wiedza i kompetencje zostały ocenione podczas sesji assessment center uzupełnionej o testy psychometryczne. To była bardzo emocjonująca rekrutacja bo ćwiczenia assessment center wymagały szybkich reakcji i trafnych decyzji.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz