Witam
wszystkich odwiedzających bloga Outsourcing. Jestem stewardessą. Droga do
spełnienia mojego marzenia zaczęła się we wczesnych latach dziecinnych. Brat
mojej mamy, mój ukochany wujek pracował w obsłudze naziemnej linii lotniczych i
zawsze kiedy go spotykałam opowiadał mi o samolotach i trudnej ale fascynującej
pracy na pokładzie samolotu. Uwielbiałam jego opowieści o krajach, do których można
się przenieść w przeciągu kilku godzin. Rozpoczynając naukę w liceum byłam przekonana, że jest to mój cel, do którego
będę dążyć. Najważniejszym wymogiem pozwalającym na ubieganie się o
zatrudnienie w liniach lotniczych oprócz bardzo dobrego stanu zdrowia,
świetnego wyglądu jest znajomość języka angielskiego a mile widzianym jest
również porozumiewanie się w innych językach. Ja postawiłam na język niemiecki.
Po maturze rozpoczęłam wnikliwe śledzenie informacji o naborze do linii lotniczych w internecie. Często
linie lotnicze wspomagają proces rekrutacji nowych pracowników zgłaszając się
do specjalnych agencji pracy. Upłynęło
kilka miesięcy zanim pojawiła się oczekiwana informacja. Międzynarodowa firma
rekrutacyjna oprócz prośby wysłania CV, umieściła listę umiejętności
mile widzianych u potencjalnych kandydatów. Wśród nich pojawiła się m.in.
płynna znajomość języka angielskiego, bardzo dobry stan zdrowia, umiejętność
pływania, dyspozycyjność, komunikatywność, umiejętność pracy pod presją i
zainteresowanie lotnictwem. Po wysłaniu aplikacji w ten sam dzień otrzymałam
zaproszenie na spotkanie rekrutacyjne. Recruitment Process Outsourcing odbył się w 3 etapach. Consulting AC/DC miał za zadanie sprawdzenie umiejętności
autoprezentacji. Drugi etap sprawdzał umiejętność pracy w grupach. Ostatnią
fazą był e-Simulator – metoda oceny
kreatywności i zachowania w sytuacjach awaryjnych polegająca na wirtualnym
odwzorowaniu realnych sytuacji z życia zawodowego. Z każdym etapem odbywała się
selekcja kandydatów. Testy językowe
i psychologiczne zakończyły proces rekrutacji. Ostatecznie ofertę pracy otrzymało 20 osób.
Każda z nas miała obowiązek odbyć 15-dniowy kurs teoretyczny, którego
zakończeniem był egzamin pisemny. Na pokładzie samolotu czekał na nas również
egzamin, który sprawdzał nasze umiejętności oraz praktyczne przygotowanie. I
tak stałam się stewardessą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz