Jak się rekrutuje dyrektora? Oni nie szukają pracy przez ogłoszenia
w gazetach, nie dają się testować podczas assessment center. Od lat pracuję jako dyrektor ds.
szkoleń i rozwoju pracowników w międzynarodowej korporacji. Tu rekrutuję
personel na najwyższe szczeble, top management, executive level.
Kilka miesięcy temu poszukiwałam dyrektora programowego ds. finansów. Zanim
zaczęłam szukać odpowiedniego kandydata, musiałam najpierw zastanowić się, kim
jest idealny kandydat. Spotkałam się na naradzie z zarządem
i uzgodniliśmy, że ideał powinien
myśleć strategicznie, doskonale orientować się w rynku, a swoimi pomysłami
wyprzedzać konkurencję, musi być osobą komunikatywną, umieć pracować
w zespole. Inne kryteria idealnego dyrektora, specjalisty, który ma zasilić zarząd
naszej firmy to: wykształcenie wyższe finansowe, praktyka w polskiej
lub międzynarodowej korporacji, minimum czteroletnie doświadczenie zawodowe,
orientacja w księgowości zarządczej i finansowej oraz kontroli
kosztów, a także międzynarodowe certyfikaty biznesowe. Rozpoczęłam proces
rekrutacji metodą direct search. Rozesłałam
informacje wśród znajomych i klientów. Polecono mi sześć osób, ale tylko
jedna spełniała nasze wymagania. Był to mężczyzna około czterdziestoletni. Zaprosiłam
go na pierwszą niezobowiązującą rozmowę.
Starałam się go przekonać do przyjęcia naszej propozycji. Po kilku tygodniach
zgłosił się do nas na dalszy ciąg rekrutacji oświadczając, że head hunting nie jest mu obcy bo head hunterzy dzwonią do nie go kilka
razy w roku z propozycją przejścia do innej firmy. Łącznie odbyło się pięć
spotkań każde po około dwie godziny, podczas
których próbowałam wybadać, czy kandydat faktycznie jest przekonany, że chce
przejść do korporacji. Użyłam elementów assessment center oczywiście bez sesji testowej. Nie stosuje się testów przy
rekrutacji pracowników najwyższego szczebla.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz